Za cienką...
Za cienką przegródką rozległ się jego ochrypły głos: — Zawołać felczera. Niech przyniosą obiad dla przedstawicieli zarządu. —- Po co mu felczer? Krople walerianowe mu potrzebne un uspokojenie nerwów czy co? — roześmiał się Aleksjej. Inżynierowie słyszeli wszystko, o czym mówiono w są-ilednim pokoju. - Czemuście się tak stawiali, Aleksandrze Iwanowi-ii? — pytał Kotieniew. — Za samochody dostało się wam u pełnie słusznie. Na zebraniu partyjnym jeszcze za nie dołożymy. - Daj spokój, Kotieniew! I bez ciebie słabo mi się mbi — zawołał Rogów. Głosy zmieszały się, po chwili znów odezwał się Rogów: — Słuchaj, Poliszczuk, obejrzyjcie z mechanikiem jak najdokładniej te samochody. Jutro z rana sam je przyjmę i poprowadzę na siódmy odcinek. Nie zdążymy, Aleksandrze Iwanowiczu. Wszystkie niinehody są w drodze. Niektóre znajdują się aż na dru-